Cześć i czołem!
Znowu miałam długą przerwę w pisaniu, chociażby z tego względu, że zaczęła się szkoła no i sama miałam niewiele czasu. Przepraszam.
Kolejną sprawą jest to, że nie korzystam już z aska. Nie wchodziłam na niego z dwa tygodnie, a teraz nawet nie mogę się zalogować, więc nie proście mnie już na nim o nic, bo prawdopodobieństwo, że tam zajrzę (i zdołam się zalogować) wynosi jakieś.. jakieś okrągłe zero. Tak więc pozostają Wam komentarze no i Facebook.
Prawdę mówiąc chyba nie mam jakiegoś określonego tematu na tę notkę, aczkolwiek od jakiegoś czasu obserwuję starszych ludzi. Często niepełnosprawnych, słabych i chorych. No i tak mnie tknęło..
Jak muszą czuć się Ci ludzie, którzy muszą stale kogoś prosić o pomoc, najczęściej osoby nieznajome, te które są najbliżej? Czy Ci ludzie nie czują się w jakiś sposób upokorzeni? Oczywiście ja nie sądzę, by to było coś złego, czy było czymś nienormalnym, dziwnym, czy też innym tego typu zjawiskiem. Chcę tu bardziej zwrócić uwagę na to, jak w ciągu całego naszego życia musimy wręcz uczyć się czegoś na miarę no nie wiem.. pokory? Cóż, brakuje mi słowa, ale jestem niemalże przekonana, że osoby, które zadają sobie trud, wchodząc na mojego bloga i czytając moje wypociny - będą wiedziały, o co mi chodzi. No bo pomyślcie, czy teraz, w tym wieku łatwo się nam prosi o pomoc? Ale tak szczerze. No? No właśnie, raczej nie bardzo, prawda? Wolimy się pomęczyć z tym sami, niż poprosić przypadkową osobę o pomoc. A cóż mogą uczynić Ci biedni, starsi ludzie? Oni są zmuszeni do ciągłego proszenia o pomoc. Często czują się z tym źle. Wiem, bo miałam przyjemność porozmawiać z pewną starszą Panią (która zresztą też poprosiła mnie o pomoc) na ten temat. Wiecie, jakie było jej zdanie na ten temat? Nie pamiętam słowo w słowo, ale brzmiało to mniej-więcej tak:
"Przepraszam, że Ci zawracam głowę, ale sama sobie nie daję rady. Moja córka nie może mi pomagać, a właściwie, to ja nie chcę jej pomocy. Jest ona po rozwodzie i wychowuje samotnie swojego synka. Nie chcę jej się narzucać. Jeśli mam być szczera, to strasznie mi źle z tym, że jestem społecznym ciężarem i muszę zaczepiać ludzi, bo sama już sobie nie daję rady. Straszne uczucie..."
Coś w ten deseń. Rozmowa miała jeszcze dalsze rozwinięcie (jak i wcześniejszy wstęp), ale to już mniejsza o to.
Tak więc miło by było, gdyby ludzie, szczególnie Ci młodzi, którzy raczej na problemy zdrowotne narzekać nie mogą - sami wychodziliby z inicjatywą do starszych osób, u których widać, że jednak pomoc bardzo by się przydała. Nie zapominajmy o tym, że zawsze można dać coś od siebie tak po prostu, a nie wtedy, gdy ktoś nas o to poprosi. To będzie strasznie miłe uczucie dla danej osoby i podejrzewam, że mniejsze zakłopotanie, niżby ten starszy człowiek znowu miał się pytać i pytać..
A tak w ogóle, to chciałabym też zwrócić uwagę na to, byście się zdrowo odżywiali. Może temat z dupy wzięty, ale naprawdę, lepiej poświęcić 5 minut więcej na przygotowanie zdrowego posiłku, niż kupić tani fast-food ze sklepu. Wiem, że to nijak wpasowuje się w ogólną tematyczność owego bloga, ale poważnie, jedzcie zdrowo Miśki. :*
To chyba na tyle, mój zasób pomysłów się skończył jak na dziś dzień. Także ubierajcie się ciepło, jedzcie zdrowo, nie bądźcie społecznymi mendami, etc, etc.
TAKE CARE!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz